Menu

StraszliwaBuchling

Recenzje książkowe.

Jeffrey Eugenides „Middlesex”.

straszliwabuchling

Życie mnie ostatnio nie rozpieszcza i tym razem dopadło mnie perfidne zapalenie zatok. Poza tym czytałam niesamowitą powieść, której nie chciałam za szybko kończyć, bo delektowałam się każdym jej słowem. I tą powieść chcę Wam dzisiaj przedstawić. Obiecuję również, że już teraz na pewno częściej będę publikować recenzje. A przynajmniej mam nadzieję, że już nic mi nie stanie na przeszkodzie. ;)

middlesex

Tytuł: Middlesex.

Autor: Jeffrey Eugenides.

Seria/cykl: -.

Data premiery: 23 września 2015.

Wydawnictwo: Sonia Draga.

Liczba stron: 608.

Jeffrey Eugenides jest amerykańskim pisarzem o grecko-irlandzkim pochodzeniu. Wydał do tej pory 3 powieści, z czego „Middlesex” została wyróżniona Nagrodą Pulitzera za 2002 rok.

„Middlesex” to saga rodzinna obejmująca trzy pokolenia grecko-amerykańskiej rodziny, osiem dekad i jedno niesamowicie trudne dorastanie - tego dowiadujemy się z opisu książki. A o czym faktycznie jest ta powieść?

Główny bohater, czyli Calliope/Cal Stephanides, który jest również narratorem tej opowieści, jest hermafrodytą - postacią samą w sobie nietypową i niesamowitą. Przedstawia historię swojej rodziny, a przez to swoją, na tle historii (głównie Detroit) oraz przemian społeczno-obyczajowych XX wieku w USA. Generalnie każda z osób z rodu Stephanides ma możliwość przeżycia czegoś nietypowego - bohaterowie wplątują się w różne historie, najczęściej przynajmniej częściowo pokrywające się z faktycznymi wydarzeniami lub postaciami.

„Middlesex” to powieść wieloznaczna, natomiast na pierwszy plan wysuwa się motyw dwoistości wszechrzeczy oraz tożsamości jednostki (zwłaszcza płciowej i narodowej). Autor bardzo zgrabnie i z olbrzymią wrażliwością opisał płciowość, seksualność oraz poszukiwanie swojego miejsca w świecie. Jest to książka niezwykle skomplikowana, poruszająca się po wielu płaszczyznach ludzkiej duszy, czasu i kultury. To historia kilku pokoleń rodziny, która nosi na sobie brzemię pewnej decyzji podjętej dawno temu w innych czasach na innym kontynencie. Autor w fenomenalny sposób pokazuje nam również trudy związane z wojną, emigracją, asymilacją, miłością, rodziną, kulturą, tradycją i konfliktem.

Jeffrey Eugenides jest świetnym gawędziarzem, sięga po nietypowe rozwiązania, posługuje się bardzo barwnym, pięknym językiem, sprawnie wtrąca wątki, przeplata ścieżki bohaterów, niejednokrotnie zaskakuje i trzyma w napięciu przez całą opowieść.

„Middlesex” jest zatem niełatwą opowieścią, a jednak podaną nam w bardzo przyjemny i lekki sposób, tak że nie można się od niej oderwać, a z drugiej strony nie chce się jej za szybko kończyć. Warto się delektować każdą jej stroną. Zmusza również do zadumy i zakwestionowania tego, czy zawsze to, co "inne" nie może być równocześnie normalne.

Muszę przyznać, że jest to jedna z tych powieści, które bardzo uwrażliwiają i bardzo długo siedzą w głowie zmuszając do przemyśleń. Jest to proza najwyższych lotów, która zostaje z człowiekiem do końca życia. Już dawno żadna książka mnie do tego stopnia nie zachwyciła.

Moja ocena: 10/10.
Serdecznie polecam, gdyż jest to arcydzieło.

© StraszliwaBuchling
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci