Menu

StraszliwaBuchling

Recenzje książkowe.

Charles Dickens „Klub Pickwicka”.

straszliwabuchling

Witajcie. :) Dzisiaj chciałabym zaprosić Was do wiktoriańskiej Anglii i do klasyki literatury, jaką jest twórczość Charlesa Dickensa. Myślę, że to autor, o którym każdy słyszał, większość widziała przy okazji przynajmniej jedną ekranizację jego powieści (najczęściej jest to któraś „Opowieść wigilijna” lub „Wielkie nadzieje”). Biorąc się za tą powieść miałam pewną obawę, czy fakt iż jest to klasyka, nie napompuje mi za bardzo oczekiwań wobec niej i czy nie przeżyję rozczarowania. Jak wyszło? Przekonajcie się sami. ;)

klub_pickwicka

Tytuł: Klub Pickwicka.

Tytuł oryginału: The Pickwick Club.

Autor: Charles Dickens.

Seria/cykl: -.

Data premiery: 26 października 2016.

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG.

Liczba stron: 528.

Charles Dickens (znany również pod pseudonimem Boz) był brytyjskim powieściopisarzem. Do tej pory jest uznawany za najwybitniejszego przedstawiciela powieści społeczno-obyczajowej w drugiej połowie XIX wieku w Anglii. Był dzieckiem urzędnika admiralicji, a jego ojciec został uwięziony za długi w 1824 roku, przez co rodzina popadła w nędzę, a 12-letni wówczas Charles musiał zacząć pracować, najpierw w fabryce butów, a później jako urzędnik sądowy. Pomimo tych przeciwności losu udało mu się zdobyć pewne wykształcenie i mając 20 lat zaczął pracować jako sprawozdawca parlamentarny oraz dziennikarz w londyńskich dziennikach liberalno-reformatorskich – już w tym czasie pisał i publikował pierwsze szkice literackie. Po sukcesie swojej pierwszej pełnowymiarowej powieści zajął się już przede wszystkim twórczością literacką.

Pierwszą powieścią Dickensa jest właśnie „Klub Pickwicka”, który chciałabym Wam dzisiaj przedstawić, a którą sir Charles publikował w odcinkach w latach 1836-1837.

Autor snuje tu historię podróży kilku dżentelmenów, przyjaciół, którzy są członkami tytułowego klubu. Ich mentorem oraz „przywódcą” jest pan Samuel Pickwick – postać tyleż niezwykła, co pocieszna, dżentelmen okrąglutki, zacny, jowialny, dobroduszny, naiwny, rozsyłający najsłodsze uśmiechy bez widocznego powodu, którego ulubionym zajęciem jest obserwacja i ocenianie ludzi „co do ich charakterów i zajęć”. Muszę tu wtrącić, że okładka tego wydania idealnie oddaje jego wygląd. Towarzyszami pana Pickwicka są: August Snodgrass – człowiek usposobiony wybitnie poetycko, co okazuje poprzez swój sposób bycia i wypowiedzi; Nataniel Winkle – osobnik preferujący w modzie styl myśliwski, jednak na polowaniach nieodnoszący spektakularnych sukcesów (chyba, że za spektakularny sukces uznamy niezastrzelenie żadnego z uczestników polowania łącznie z samym sobą); Tracy Tupman – typ kochanka, przystojny, szczery, ognisty i bardzo wrażliwy na kobiece wdzięki; oraz Samuel Weller – wierny sługa pana Pickwicka, bystry, sprytny, zapalczywy, porywczy i skłonny do bitki w każdej chwili. Całe towarzystwo, cechujące się dobrocią i łatwowiernością, co rusz wpada w kolejne tarapaty. Panowie podróżują po okolicach Londynu na własny koszt i co jakiś czas przesyłają do Towarzystwa Klubu Pickwicka w Londynie relacje z poszukiwań terenowych, spostrzeżenia nad obyczajami i charakterem miejscowej ludności, również opowiadania, wiersze i piosenki powstałe w wyniku ich udziału w miejscowych wydarzeniach.

Podczas swoich wojaży bohaterowie zatrzymują się w kolejnych zajazdach, gdzie bawią się, jedzą, piją (całkiem słuszną byłaby tu uwaga, że nawet nadużywają tak zacnych trunków jak: poncz, grog, porto i wino) i poznają przeróżne osoby, których liczba jest doprawdy imponująca, gdyż sięga prawie trzystu osób, przy czym każda ma swój własny, niepowtarzalny styl wypowiedzi (ukłony dla autora za ogrom pracy i fantazję). Członkowie klubu przeżywają różne przygody, w tym uniesienia miłosne, kłopoty finansowe prowadzące do pobytu w więzieniu oraz mnóstwo niespodziewanych i najczęściej śmiesznych sytuacji, które zawsze kończą się obfitym posiłkiem w kolejnym zajeździe lub ucztą na jakimś przyjęciu. Mamy tutaj skomplikowane relacje damsko-męskie, intrygi, kradzieże, pościgi i pojedynki, które sprawiają, że fabuła jest wartka niczym w romansie łotrzykowskim.

Dickens w bardzo barwny sposób odmalowuje naturę ludzką z jej zaletami i przywarami, nie popadając przy tym w nadmierne moralizatorstwo. Głównym przedmiotem jego krytyki jest prawo i sądownictwo XIX-wiecznej Anglii, które chroniło przestępców, cwaniaków, kombinatorów i wszelkiej maści oszustów. Krytyka ta, choć subtelnie ukryta pod płaszczykiem zabawnych przygód naszych bohaterów, jest naprawdę ostra. Specyficzny angielski humor przemieszany z ironią, absurdem (przykładem jest fakt, iż pan Pickwick ląduje w więzieniu za długi przez niedotrzymanie obietnicy małżeństwa), sarkazmem i satyrą, komizm sytuacyjny i słowny, ponieważ (jak wspominałam wyżej) bohaterowie są zindywidualizowani pod względem językowym, do tego cięte riposty sprawiają, że w trakcie tej lektury nie można się powstrzymać przed uśmiechem, a momentami także śmiechem. Polecam jednak dawkowanie sobie tej powieści, ponieważ przy ciągłym czytaniu kolejnych rozdziałów może się wkraść znużenie spowodowane pewną schematycznością w ich konstrukcji. Jednak mimo tego jedynego, niewielkiego mankamentu uważam, że warto przeczytać tę powieść najpopularniejszego pisarza wiktoriańskiej Anglii, ponieważ jest ona doprawdy wybitna.

Przyznam się na sam koniec bez bicia, że była to moja pierwsza styczność z prozą Dickensa i na pewno nie ostatnia.

Bardzo chciałabym podziękować Stowarzyszeniu Sztukater za udostępnienie mi egzemplarza recenzenckiego.

Moja ocena: 9/10.

© StraszliwaBuchling
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci