Menu

StraszliwaBuchling

Recenzje książkowe.

Jarosław Grzędowicz „Hel 3”.

straszliwabuchling

Witajcie. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję wyjątkową. Dlaczego? Bo jest to recenzja przedpremierowa książki, która ukaże się dopiero w przyszłym tygodniu. :) Zapraszam zatem serdecznie do lektury. :)

hel3

Tytuł: Hel 3.

Autor: Jarosław Grzędowicz.

Seria/cykl: -.

Data premiery: 15 lutego 2017.

Wydawnictwo: Fabryka Słów.

Liczba stron: 512.

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA.

Jarosław Grzędowicz to jeden z najlepszych i najpoczytniejszych polskich pisarzy fantastyki. Jednak od czasu spektakularnego sukcesu „Pana Lodowego Ogrodu” jakby zniknął z widoku. Nieśmiało o sobie przypomniał wydając „Wypychacza zwierząt”, ale od momentu wydania czwartego tomu „Pana Lodowego Ogrodu” w 2012 roku, zamilkł na dobre. Pewnie dlatego pojawienie się zapowiedzi jego nowej powieści wprawiło w ekscytację fanów tego autora (nie będę ukrywać, że i ja do takowych należę). W tym przypadku dostaliśmy od Grzędowicza powieść w innej stylistyce niż ta, którą prezentował we wcześniej wspomnianym cyklu „Pana Lodowego Ogrodu”. Najnowsza, zapowiadana na 15 lutego tego roku powieść Jarosława Grzędowicza nosi enigmatyczny tytuł „Hel 3” i na okładce jest on przedstawiony w takiej formie jak pierwiastek z tablicy Mendelejewa.

Akcja dzieje się na Ziemi, w niezbyt odległej przyszłości, w roku 2058. Świat, geopolityka i układ sił mocno się zmieniły w stosunku do tego, co jest nam aktualnie znane. Nie będę zagłębiać się w szczegóły, żeby nie zdradzić zbyt wiele, ale Europa w wizji Grzędowicza, jest światem pełnym kontroli absolutnej, zakazów, nakazów, pełnej inwigilacji przy pomocy wszechobecnych kamer i niesamowicie drakońskich przepisów. Mamy tu syntetyczne jedzenie, przerwy w dostawie wody, kryzys energetyczny. Warszawa to miasto pełne zniszczonych blokowisk, opuszczonych domów, brudu i przemocy. Jest to świat, który trzymają w garści skorumpowane rządy i koncerny, w którym ludzie są regularnie ogłupiani przy pomocy MegaNetu (który jest o wiele bardziej rozwiniętym Internetem, gdzie tzw. iwenty są źródłem przekazu informacji i manipulowania masami) i żyją już głównie wirtualnie.

Głównym bohaterem jest Norbert Roliński, zawodowy iwenciarz, wolny strzelec w tym zawodzie. Trochę przypadkiem trafia na iwent, który wszystko w jego życiu zmieni. Dzięki temu postanowi wskrzesić wymarły już zawód dziennikarza śledczego. Wplącze się przy tym w niemałą kabałę o zasięgu globalnym (choć jak się okaże nie tylko). Dowie się bowiem, że istnieje pewien pierwiastek, który stanowi potencjalnie niewyczerpalne źródło energii, przez co może w sposób drastyczny zmienić sytuację zwykłych ludzi, ale też i układ sił na Ziemi. Rzecz w tym, że pierwiastek ten znajduje się na Księżycu. Jak to się potoczy? Czy uda się to nowe źródło energii pozyskać? Nie zdradzę nic więcej, musicie przeczytać sami. Bo warto.

„Hel 3” to przede wszystkim niesamowicie realistyczna dystopia, science fiction przyprawione trochę cyberpunkiem i odrobiną klimatu noir. Napisana przyjemnym językiem, w którym jest sporo kolokwializmów i anglicyzmów, ale nie ma jakoś specjalnie dużo wulgaryzmów (za co duży plus) – generalnie jest to styl pisarski Grzędowicza w najlepszym wydaniu. Mamy tu również trochę nawiązań do „Ghost in the Shell” i „Akiry”, a więc siłą rzeczy również do „Matrixa”. Nie są one nachalne, autor nie zżyna z tych filmów, ale w moim odczuciu, były one dla niego pewną inspiracją.

„Hel 3” to świetnie skonstruowana powieść z miażdżącym finałem, chociaż jej największą siłę stanowi coś innego. Pokazuje ona bowiem rzeczywistość, w której jednostka ludzka nie znaczy kompletnie nic, ponieważ jest wyłącznie malutkim trybikiem w mechanizmie sterowanym przez innych, dużo większych graczy. Rzeczywistość, w której zwykłemu człowiekowi odmawia się prawa do samodzielnego myślenia, odpowiednio się go wychowuje, żeby się nie buntował przeciwko temu, co jest dla niego odgórnie zaplanowane, a ewentualny bunt jednostki jest z góry skazany na niepowodzenie. Jest to doprawdy przerażająca wizja. Przerażająca w swej autentyczności i w tym, że jest to realny, możliwy kierunek rozwoju świata, który nas otacza. Niesamowite jest to, jak wyobraźnia Grzędowicza jest w stanie wyjść naprzeciwko współczesnym lękom i wykreować świat, w którym te lęki przyjmują postać rzeczywistości. Do tego autor chyba celowo nie łagodzi pewnych wydarzeń, nie próbuje ugłaskać czytelnika, tylko trzyma jego powieki na siłę rozwarte i bijąc go po twarzy wrzeszczy na niego „Patrz! Obserwuj! To się już dzieje, albo lada moment zacznie się dziać!”.

Serdecznie polecam.

Bardzo chciałabym podziękować Stowarzyszeniu Sztukater za udostępnienie mi egzemplarza recenzenckiego.

Moja ocena: 8/10.

 

© StraszliwaBuchling
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci