Menu

StraszliwaBuchling

Recenzje książkowe.

Jonathan Safran Foer „Wszystko jest iluminacją”.

straszliwabuchling

Wiem, wiem... Dopiero, co wczoraj wrzucałam nową recenzję, a dziś już kolejna? Otóż tak. Dzisiaj skończyłam czytać pewną powieść, która zrobiła na mnie wrażenie i po prostu muszę się z Wami podzielić moimi przemyśleniami. Prawdopodobnie nigdy nie wpadłabym na twórczość tego autora, gdybym kiedyś przez przypadek nie znalazła na Filmwebie filmu na podstawie jego pierwszej powieści, nie obejrzała go i się nim absolutnie nie zachwyciła. W końcu po kilku latach od tego faktu, udało mi się zdobyć książkę, która posłużyła za kanwę do tego obrazu (co prawda w formie e-booka, a nie papierowej, ale zawsze to jednak nośnik treści). Bałam się, że książka jednak mnie rozczaruje. Czy tak się stało?

wszystko_jest_iluminacj

Tytuł: Wszystko jest iluminacją.

Tytuł oryginału: Everything Is Illuminated.

Autor: Jonathan Safran Foer.

Seria/cykl: Don Kichot i Sancho Pansa.

Data premiery: 2008.

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 440.

Jonathan Safran Foer to amerykański pisarz pochodzący z rodziny polskich Żydów z Bielska Podlaskiego. Wydał, jak dotąd, 5 powieści, z czego 2 („Wszystko jest iluminacją” i „Strasznie głośno, niesamowicie blisko”) zostały zekranizowane.

„Wszystko jest iluminacją” to opowieść o Jonathanie Safranie Foerze, który pojechał na Ukrainę z podniszczonym zdjęciem w celu odnalezienia pewnej kobiety, która podczas II wojny światowej uratowała jego dziadka (Żyda) przed nazistami. Jego przewodnikiem zostaje Aleks (młody, niepewny chłopak z Odessy, który próbuje zgrywać gieroja), szoferem natomiast zostaje niewidomy (przynajmniej tak twierdzi) dziadek Aleksa Sasza. Ach, no i oczywiście jest jeszcze, że użyję aż sformułowania Aleksa, obłąkańcza oficjalna suka-przewodniczka dziadka o imieniu Sammy Davies Junior Junior. Powiało absurdem i groteską? To nic w porównaniu do tego, co im się przytrafi. Równolegle do historii toczącej się współcześnie autor snuje opowieść o małym sztetlu Trachimbrod (znanym z oficjalnych map jako Sofijówka), o jego mieszkańcach i przodkach Jonathana, o małej dziewczynce, która w tragicznych okolicznościach została wyłowiona z rzeki 18 marca 1791 roku, a która później stała się autorką spisu sześciuset trzynastu rodzajów smutku. Można pokusić się o stwierdzenie, że ta powieść to generalnie historia o wielu odrębnych historiach składających się w pewną całość.

Muszę oczywiście odnotować fakt, iż Trachimbrod (pod nazwą Zofiówka i Trochenbrod) istniał w rzeczywistości. Była to żydowska wieś na Wołyniu i została zniszczona podczas Holokaustu. W sierpniu i wrześniu 1942 roku Niemcy i ukraińscy policjanci z Schutzmannschaft dokonali w Zofiówce masowego mordu na miejscowej ludności żydowskiej. Od 1943 roku nie ma już Trochenbrodu, zostały tylko zgliszcza, teraz porośnięte już roślinnością, bo natura odbiera sobie to, co niegdyś było jej.

Jest to opowieść o poszukiwaniu swojej tożsamości, marzeniach, poświęceniu, przyjaźni oraz o tym, co wystawia ją na ciężką próbę. Foer pisze o Bogu, antysemityzmie, miłości (zarówno fizycznej, jak i tej platonicznej, a także takiej, która potrafi naprawdę wiele znieść), o radości w smutku i smutku w radości, o humorze jako sposobie oswojenia bólu. To opowieść o stereotypach i pozorach oraz o tym jak łatwo mogą zwieść, a równocześnie o słowach, które tworzą nasze postrzeganie drugiej osoby, która w rzeczywistości okazuje się być kimś zupełnie innym niż sądziliśmy. Jest to również w pewien sposób powieść drogi, bowiem opisuje podróż (nie tylko tą fizyczną, ale także w głąb samego siebie), która na zawsze odmieni życie trzech mężczyzn poszukujących tajemniczej Augustyny.

„Wszystko jest iluminacją” ma interesującą konstrukcję, w której splatają się naprzemiennie trzy głosy, będące zapisem korespondencji pomiędzy Jonathanem a Aleksem. Pierwszy głos to opowieść Aleksa, który na prośbę Jonathana, relacjonuje jak z jego perspektywy wyglądała wizyta młodego Żyda na Ukrainie. Drugi głos to listy Aleksa do Jonathana, w których opisuje swoje życie rodzinne dokładniej, a także w pewien sposób wyjaśnia to, co zawarł w swojej relacji. Trzecim głosem jest treść pisanej przez Jonathana książki, która stanowi opis historii jego rodziny i jej otoczenia od końcówki XVIII wieku do 1942 roku. Są to trzy wątki, które przenikają się wzajemnie i uzupełniają, tak jak przeszłość i teraźniejszość, które ilustrują.

Wielkie ukłony w kierunku tłumacza, który w sposób rewelacyjny poradził sobie z oddaniem charakterystycznego sposobu wypowiadania się Aleksa.

Ta książka jest po prostu bardzo prima sort.

Powieść Jonathana Safrana Foera ukazała się w 2002 roku, kiedy miał on 25 lat. Dlaczego w ogóle o tym wspominam? Ponieważ swoją wizją, warsztatem literackim i inwencją twórczą przyćmiewa większość pisarzy i to nie tylko tych ze swojego pokolenia. Stworzył niesamowicie realistyczne, pełnokrwiste i trójwymiarowe postaci jedynie za pomocą słów. W sposób niepozbawiony humoru zabrał się za niezwykle trudny temat jakim jest Holokaust, a równocześnie zachował szacunek do bohaterów i do tej olbrzymiej tragedii. Wniosek płynie z tego prosty: Jonathan Safran Foer „nie ma gówna między mózgami”, jakby to powiedział Aleks, tylko czysty talent.

Serdecznie polecam – i książkę, i film. Warto!

I pamiętajcie moi drodzy, naprawdę wszystko jest iluminacją.

Moja ocena: 9/10.

© StraszliwaBuchling
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci